Aktualności Nauka i Studia Praca i Mieszkanie Wrocławski Lifestyle Odra Cup Galeria zdjęć E-kartki Mapa Konkursy Forum
2011-12-31 13:15:14
Poza planem boskiego stworzenia, o Żywotach Świętych Osiedlowych
Międzynarodowy Festiwal Teatrów Jednego Aktora, Dwudziesty piąty Ogólnopolski Festiwal Teatrów Lalek w Opolu, dziesiąty Festiwal Premier w Bydgoszczy, Festiwal ANIMO w Kwidzynie, Trzydziesty drugi Festiwal SZTAMA w Olecku, piąty festiwal KON-Teksty to tylko część festiwali, które ubiegały się o jej artystyczne względy i słodko je nagradzały.

Ukończyła Wydział Lalkarski we Wrocławiu, jest aktorką wrocławskiego Teatru Lalek oraz Ad Spectatores, w którym debiutowała jako samodzielny twórca spektaklem lakowym pod tytułem Sny w 2010 roku. W tym roku stworzyła niebanalną opowieść o świętych z betonowego osiedla. Rozmowa z Agatą Kucińską reżyserem, scenografem i jedyną aktorką jednoosobowego spektaklu lalkowego zatytułowanego Żywoty świętych osiedlowych.

Aneta Młyńska: Skąd wziął się pomysł na stworzenie Żywotów świętych osiedlowych?

Wszystko zaczęło się oczywiście od tego, że znalazłam tekst. Wczytałam się w niego i oszalałam na punkcie tych legend Lidii Amejko. Potem zaczęłam myśleć o swoim przedstawieniu i zaczęłam poddawać te legendy jakiejś adaptacji oraz dosyć radykalnej selekcji, bo z czterdziestu paru legend wybrałam pięć.

AM: Jak autorka opowiadań zareagowała na Twoje zainteresowanie tekstem?

Mając gotową wstępną adaptację spotkałam się z samą Lidią, żeby zapytać co autorka opowiadań na to. Mam to szczęście, że pochodzi z Wrocławia, jest tutaj i zgodziła się na spotkanie. Przede wszystkim żyje, co też nie jest częste w przypadku wielu autorów i ma się świetnie (śmiech). Spotkała się ze mną, przeczytała tę adaptację i zobaczyła lalki, wówczas to były tylko te malutkie, bo początkowo mieli to być jedyni bohaterowie spektaklu. Wykazała zaciekawienie, że lalkowy spektakl to fajne i ciekawe, a jednocześnie pozwoliła mi na dalsze grzebanie w tekście i w końcu na pracę nad nim bez wielkich roszczeń.

AM: Jak Ci się pracowało z tekstami opowiadań Pani Amejko?

Tekst Lidii jest trudny do ujarzmienia. Adaptacja którą zrobiłam na początku wciąż ewoluowała ponieważ w dalszym ciągu nie znajdowałam przełożenia na język sceny tego, co w niej zamieściłam. Jak już musiałam podjąć pewne decyzje i wyreżyserować scenę, to okazywało się że nie do końca wiem jak. Lalki również powstawały długo, etapami. Z Samborem Dudzińskim autorem muzyki, widzieliśmy się znacznie wcześniej i wtedy przesłałam mu ten tekst. On stwierdził, że bardzo go to interesuje, że świetny tytuł, świetny klimat i że to jest jego świat. Ale tak naprawdę praca nad Żywotami sfinalizowała się, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wtedy pomyślałam sobie, że jeśli nie zrobię tego teraz, to nie zrobię w ogóle. To był moment, mobilizacji. Nie wiem skąd zaczerpnęłam siłę i upór, a to niezbędne przy samodzielnej pracy.

AM: Jak to się stało, że udało Wam się z Samborem Dudzińskim stworzyć tak harmonijne połączenie muzyki z obrazem scenicznym?

Długo pracowałam całkiem sama aż wreszcie na próbach pojawił się Sambor, który jest szalenie inspirujący. Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania.

AM: Jak zapadały decyzje o udziale w spektaklu poszczególnych lalek?

Nie miałam ustalonej propozycji lalek i nie było założenia że taka i taka. Te lalki powstawały zupełnie intuicyjnie i na bieżąco. Nie jestem plastykiem i raczej nigdy nim nie będę. Na pewno łatwiej pracuje mi się w trójwymiarze niż na płaskim obszarze jak płótno. Mam wrażenie, że przestrzeń i trójwymiar wybaczają laikowi więcej błędów niż kartka papieru wymagająca choćby znajomości perspektywy.

AM: Więc jak udało Ci się stworzyć tak genialne w wyrazie lalki?

Sądzę, że moje lalki nadal pozostawiają wiele do życzenia, ale przyznam że są formy lepsze i gorsze. Nie ukrywam że inspiracją dla tego przedstawienia są dzieła niemieckich kolegów lalkarzy, których sztuką jestem zafascynowana od drugiego roku studiów. Mówię tu o Franku Voglu i o Franku Soehnle. Oni robią absolutnie doskonałe lalki i to są moi mistrzowie.

AM: Opowiedz jak powstawały poszczególne postaci Żywotów Świętych Osiedlowych?

Lalki z Żywotów Świętych Osiedlowych są właściwie podobne do siebie. Jeżeli chodzi o materiał, z którego je robię, to jest jeden mój ulubiony, z którego również powstały maleńkie lalki do Snów, mojego spektaklu dyplomowego. W czasie gry takie małe formy wymagają dużej uwagi i skupienia. To jest trochę tak, jakby się miało skalpel w ręku. Należy wyciszyć cały organizm i skoncentrować się na własnych dłoniach, by chronić lalki przed potrząsaniem i znaleźć ich naturalną motorykę.

AM: Z jakich materiałów wykonywałaś te niewielkie dzieła sztuki?

Wszystkie lalki są zrobione z pasty modelarskiej, którą kupuję w zwykłym sklepie plastycznym, pół kilo za osiem złotych. Lalki rzeźbię palcami, wykałaczkami, a czasami igłą, żeby zrobić pewne szczegóły. Jest to niezbędne narzędzie przy małych formach. Potem lalki sobie schną, są malowane lakierem. Te maleńkie nawet lakierem do paznokci, czyli są utwardzane zupełnie prymitywnym, chałupniczym sposobem. Oczywiście przed lakierowaniem mają robioną całą charakteryzację za pomocą farbek. Natomiast większe lale były robione trochę inaczej. Gdyby te duże głowy robić tylko z masy plastycznej byłyby one zbyt ciężkie, co miałoby wpływ na animację. Ręka ludzka męczy się i aktor nie ma możliwości sprawnego poruszania taką głową. W związku z tym kanwą do robienia tych głów jest styropian, który jest oblepiony masą. Ta z kolei gazą dodającą mimiki. Potem dochodzi charakteryzacja.

AM: Czy to jest jakiś specjalny rodzaj lalki?

Lalki żyworękie, czyli głowa z żywą ręką animatora. Dłoń odpowiednio ułożona na twarzy może obrazować mnóstwo stanów emocjonalnych. Preferuję takie lalki, bo mają kapitalną moc oddziaływania.

AM: Czy są wśród tych lalek jakieś wyjątkowe formy?

Egon, jeden z bohaterów spektaklu, jest też, można powiedzieć „żywonogi”. Wkładam na swoje nogi białe portki, on też jest cały biały więc wiadomo, moje nogi należą do niego.

AM: Czy w Żywotach występuje jakaś wyjątkowa dla Ciebie lalka?

Moim odkryciem w tej pracy jest forma Apolonii, czyli kurewki która wjeżdża na wózku ze sztucznymi nogami. Ta forma któregoś dnia po prostu stanęła mi przed oczami i choć nie jest żadnym wynalazkiem, bo wiadomo, że „w teatrze już wszystko było”, to dla mnie ta forma stanowiła pewne novum. Nie spotkałam się z nią nigdy wcześniej.

AM: Skąd pomysł na zbieranie porzuconych ludzkich marzeń?

To nie mój pomysł, lecz Lidii Amejko. Moim zaś zadaniem było, czym zobrazować owe marzenia, jak je pokazać na scenie. Dlatego wybrałam puste, porzucone butelki po różnych trunkach, wszak często topimy marzenia w alkoholu. Ta scena spędzała mi sen z powiek i bardzo późno się wykrystalizowała.

AM: A jak technicznie powstała Angelika wykrzykująca złość do słoików?

Angelika wyładowuje swoją agresję i złość do słoików i tam je zamyka, żeby nie eksplodować z żalu i poczucia bezsilności, które wywołuje w niej agresja płynąca zewsząd od ludzi. Ona ma prostą formę, ale ja nie mogę wszystkiego zdradzać (śmiech).

AM: W jaki sposób udaje Ci się w ciągu ułamków sekund przeistaczać w całą gamę różnorodnych postaci?

Ostatnio sama o tym myślałam, że jeśli to się udaje, to jest możliwe tylko dlatego, że mam w rękach lalki. Gdyby mi przyszło grać te wszystkie postaci w tak zwanym planie żywym, czyli bez zasłony w postaci lalki czy maski, byłoby to trudne i mogłoby być niebezpieczne. Pretensjonalne. Dzięki temu, że mam lalkę mam już zbudowaną postać, formę, grymas i ciało danego bohatera. Uczono mnie, żeby przed rozpoczęcie gry przyjrzeć się postaci-lalce, zobaczyć, co ona ma w twarzy wypisane i to jest clue do stworzenia postaci. Patrzę i zastanawiam się jaki rytm może mieć ten człowiek, w jaki sposób się porusza i mówi, na czym mu zależy. Wyobrażam sobie co taki człowiek może myśleć, w jaki sposób oddycha. Tak naprawdę wychodzę od jego budowy ciała. Oczywiście zmieniam też trochę głos, bo nie wystarczy sobie wyobrazić, że on jest osowiały, ciężki i stetryczały. Robię jakąś modulację w gardle, ale nie pytaj mnie jak, bo nie wiem.

AM: Czy taka różnorodność osobowości nie wydawała Ci się w tym spektaklu ryzykowna?

To jest wpisane w książkę Lidii, tych postaci jest wiele. To jest betonowe osiedle, więc to musi być tłum ludzi. W moim spektaklu nie ma tego tłumu, chociaż może to sprawiać takie wrażenie, bo jest tych postaci kilka i tylko jedna aktorka próbuje się z nimi uporać. Oprócz tego są ich odpowiedniki na dachu, a to znowu jakby powiększa ich ilość. U Lidii na osiedlu postacie się dwoją i troją. Granie jedną lalką nie miałoby sensu, bo nie wyszłoby to o czym jest spektakl.

AM: Czy całkiem samodzielna praca przy tak pracochłonnym spektaklu nie jest kłopotliwa?

Może w przyszłości uda mi się zaprosić kogoś do współpracy nad spektaklem lalkowym. Nie wiem jeszcze czy jestem na to gotowa. Samodzielna praca jest z jednej strony trudna, a z drugiej łatwa, bo pracuję we własnym systemie i nie jestem za nikogo odpowiedzialna. Jeśli wezmę kogoś do obsady, czy do współtworzenia już pojawia się odpowiedzialność za drugą osobę, co w jakiś sposób mnie stresuje. Głupie, wiem.

AM: Co Pani Amejko powiedziała po premierze Twojego spektaklu?

Myślę, że zaskoczeniem dla Lidii był sms ode mnie, który był zaproszeniem na premierę ponieważ porzuciła już zapewne myśli, że spektakl w ogóle zostanie kiedyś zrealizowany (śmiech). Przyszła na premierę, a ja bardzo się denerwowałam jej obecnością. Ona była bardzo zadowolona. Po spektaklu byłam niesamowicie podbudowana jej opinią, komentarzem, reakcją na spektakl. Lidia do tej pory mi kibicuje, cały czas jesteśmy w kontakcie.

AM: To ile czasu zajęło Ci przygotowanie Żywotów Świętych Osiedlowych?

Spektakl powstawał długo. Jakieś trzy lata. To czas od zapoznania się z tekstem do premiery.

AM: Czy spodziewałaś się tak ogromnego zainteresowania spektaklem lalkowym?

Ilość zaproszeń, które się posypały bez mojej inwencji jest dla mnie tak radosna i tak zaskakująca, w życiu bym nie pomyślała, że ten spektakl będzie się tak podobał, że będzie zapraszany. A to, że lalkowy – ja bardzo wierzę w ten teatr i uważam, że ma fenomenalną moc, ale jest za mało doceniany. Żałuję też, że gro tego co dzieje się w naszej wrocławskiej szkole lalkarskiej rodzi się i umiera w salach i nikt tego nie widzi. To jest ogromny błąd, trzeba to pokazywać.

AM: Jesteś również aktorką teatru dramatycznego, kreacja świata dramatycznego czy lalkarskiego jest dla Ciebie bardziej satysfakcjonująca?

W lalkach mam pole do wyobraźni i do szaleństwa, jako reżyser oraz plastyk. Bardzo lubię wymyślać rzeczywistość, a teatr dramatyczny mi tego w takim stopniu nie daje. W teatrze dramatycznym człowiek na czymś innym się skupia, dysponuje inna ekspresją. Bywało że po tak zwanym secie spektakli w teatrze lalek wyjście na scenę dramatyczna było czystym relaksem. Tu chyba łatwiej o przyjemność grania. A może się mylę...

AM: Czy etat we wrocławskim Teatrze Lalek i praca w Ad Spectatores jednocześnie nie jest trudna do pogodzenia?

Czasami bywało to trudne do pogodzenia, wymagało biegania na próby późno w nocy gdy kończyłam pracę w WTLu np. na 23.00, a następnego dnia znów na 9.00 do lalek. Jakoś zawsze udawało mi się to godzić, ale miałam w tym wszystkim więcej szczęścia niż rozumu.

AM: Czy planujesz już kolejną lalkową premierę?

Z dużym bólem muszę powiedzieć, że nie. Jestem bardzo kapryśna jeżeli chodzi o teksty, prawie nigdy nic mi się nie podoba. Mimo to wierzę głęboko, że to nie jest mój ostatni spektakl.

AM: Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Agata Kucińska – urodzona w 1981 roku, od 2005 roku absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu na wydziale lalkarskim, od 2002 roku związana z wrocławskim Teatrem Ad Spectatores, od 2005 aktorka etatowa we wrocławskim Teatrze Lalek, jako reżyser debiutowała w 2010 roku spektaklem lalkowym „Sny” na podstawie dramatu Iwana Wyrypajewa, asystentka na wydziale lalkarskim we Wrocławiu.

 

Rozmawiała Aneta Młyńska

 


TerazWroclaw.pl on Facebook
KOMENTARZE
Brak komentarzy na ten temat. Zobacz inne dyskusje na Forum lub dodaj komentarz.
Najnowsze wątki Najpopularniejsze wątki
Aktualności | Nauka i Studia | Praca i Mieszkanie | Wrocławski Lifestyle | Odra Cup | Galeria zdjęć | E-kartki | Mapa | Konkursy | Forum
Lama Media budowa serwisu
Agencja Interaktywna
na zlecenie Biura Promocji Miasta Wrocławia. Kontakt z redakcją portalu: redakcja@terazwroclaw.pl